Berlin stolica Niemiec, w której czuję się jak w domu. Nigdy nie umiem jej zwiedzać.
W Berlinie spotkać można przekrój całego świata. Ludzi, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia, kulturę, która wydawała się egzystować tylko na netflix i knajpki, które zapachem gotowanego jedzenia niczym nie przypominają babcinego rosołu.
W Berlinie mieszkania się wynajmuje. Wynajem w porównaniu do zarobków polskich jest tańsza, natomiast kupno graniczy z cudem. Bardzo często wynajmujący robią castingi na wynajem mieszkania, które przed decyzją wynajęcia ogląda nawet kilkaset osób.
Berlin daje wolność, która przejawia się swobodą bycia przyjaznym dla obcych ludzi, sposobem spędzania wolnego czasu oraz prawem spożywania alkoholu piwa i wina w miejscach publicznych.
Turyści przyjeżdżający do Berlina postrzegają go, jako miasto rozdarte przez wiele lat, przedzielone murem, którego szczątki mogą obejrzeć, a nawet kupić. Muzea i sklepki z pamiątkami z lat 90tych cieszą się wielkim zainteresowaniem. Do niedawna można było zrobić sobie fotki z ludźmi przebranymi za żołnierzy amerykańskich na starym przejściu granicznym między NRD a Berlinem zachodnim na „Checkpoint Charlie”. Do niedawna, ponieważ przebieranie się za żołnierzy zostało uznane za niestosowne i zostało zabronione.
W Berlinie lubię hostel St Christopher’s Inn, pomino tego, że parking na całą noc to 50euro.
Położony w centrum, niedaleko wieży telewizyjnej ma w sobie moc, którą przywożą backpackersi!
Ile by się dało, żeby chociaż podskoczyć do Berlina na jarmark :) tego wszystkim życzę!






Komentarze